poniedziałek, 16 lipca 2012

10.


To wydaje się być takie surrealistyczne, a zarazem niesamowite i piękne. Za tydzień już mnie tu nie będzie, ba, już w sobotę wylatujemy. 5 dni tam, 3 kolejne jeszcze gdzie indziej. Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Jak tam musi być piękne, na razie wiem to tylko z internetu i przypadkowych zdjęć, ale sama też się o tym przekonam. 
Kto wie? Może przywiozę stamtąd jakiegoś przystojnego, niebieskookiego, z blond włosami chłopca.
W sumie, nie po to tam jadę, chciałabym w końcu czegoś się nauczyć, czego? To może później. Chcę tam też odnaleźć siebie, zacząć od nowa, zapomnieć o tym co się dzieje tutaj i tam się zatracić. Trudne będzie niemyślenie o tym co teraz czuje, co się dzieje w mojej głowie i to czego teraz nie dokończyłam, ale postaram się, żeby ten wyjazd był jak najlepszy i obiecuję, że nie zepsuję sobie niczym ekscytacji i, być może, dobrego humoru.
Już czuję tamtejszy wiatr, chłód, ale ciepło bijące od serdecznych ludzi, chociaż stereotypowo podobno są właśnie "chłodni". 
Chcę się tam po prostu poczuć wolna, to chyba proste...?
I wiem, że to nie będzie to samo co we Włoszech, zresztą zupełnie inny klimat, inni ludzie, ale mam nadzieję, że odczuje to samo, co właśnie, w pięknej Italii.
Na sam koniec, coś w zupełnie innym klimacie, czyli na pewno niezapomniany koncert.
Od dawna o nim marzyłam, a teraz to się tak po prostu spełni, jak na razie najgorszym moim problemem dotyczącym tego jest: w co ja mam się do cholery ubrać?! Pomyślę nad tym później.

Te wakacje są zupełnie inne, dużo więcej przeżyć, podróży i czuję jakby trwały już od maja.
Wiem, że ten wyjazd będzie niezapomniany, czyli:
Sweden welcome to i koncert RHCP!

xoxo


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz